środa, 31 października 2012

Witajcie, witajcie.

Jej Złowieszczość postanowiła rozpocząć tenże rok swojego żywota w sposób do tej pory przez nią unikany. Chociaż wie, że pewnie większość was, niegodnych śmiertelników, nie zdaje sobie sprawy z zaszczytu, jaki właśnie upadł na wasze podłe głowy, Jej Złowieszczość zacznie dzielić się z Wami swymi przemyśleniami. Może w końcu się czegoś was uda nauczyć.

Jej Złowieszczość kocha październik całym swoim czarnym serduchem. Wyobraźcie sobie, że cały cywilizowany świat zaczyna świętować wasze urodziny na cztery tygodnie przed datą, żeby zakończyć celebracje dzikimi pogańskimi obchodami. Nie, bale maskowe nie są i nigdy nie będą klasyfikowały się jako „zwykła impreza”. I jeśli zaatakujecie Jej Mroczność innym równie obelżywym, wulgarnym, przesączonym potocznością terminem to niczego nie zmieni. Jej Złowieszczość jest w stanie rozpatrywać „orgie współczesne” i „bale ku jej czci”. To by było na tyle.

Jej Złowieszczość uwielbia nawet najmniejsze, najbardziej kiczowate symbole swojego święta. Od plastykowych dyni, przylepianych nietoperków, po drożdżówki w kształcie kłów wampirzych i tekturowe miniaturowe kapelusiki czarownic (nawet te zatopione w tiulu).Więc nie bójcie się świętować! Oblewajcie swoje obdrapane klatki girlandami potwornymi, zapudrujcie pajęczyny (co zawsze jest wygodną i stylistycznie efektowną alternatywą do sprzątania), utrudnijcie sąsiadom przejście strategicznie rozstawionymi dyniami ze styropianu. Jeśli mieszkacie w domach sugeruję nie skąpić czarnej farby i zniczów. Te ostatnie są, niestety, bardzo niedoceniane. Czemu wolimy postawić sztuczny nagrobek na balkonie, niż użyć o wiele radośniejszego, kolorowego zniczyka, przechodzi pojęcie Jej Złowieszczości.

Jej Złowieszczość nie jest zbyt zainteresowana waszymi opiniami, ale zaprasza serdecznie do składania jej czci w komentarzach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz