Jej Złowieszczość postanowiła
rozpocząć tenże rok swojego żywota w sposób do tej pory przez
nią unikany. Chociaż wie, że pewnie większość was, niegodnych
śmiertelników, nie zdaje sobie sprawy z zaszczytu, jaki właśnie
upadł na wasze podłe głowy, Jej Złowieszczość zacznie dzielić
się z Wami swymi przemyśleniami. Może w końcu się czegoś was
uda nauczyć.
Jej Złowieszczość kocha październik
całym swoim czarnym serduchem. Wyobraźcie sobie, że cały
cywilizowany świat zaczyna świętować wasze urodziny na cztery
tygodnie przed datą, żeby zakończyć celebracje dzikimi pogańskimi
obchodami. Nie, bale maskowe nie są i nigdy nie będą klasyfikowały
się jako „zwykła impreza”. I jeśli zaatakujecie Jej Mroczność innym równie obelżywym, wulgarnym, przesączonym potocznością
terminem to niczego nie zmieni. Jej Złowieszczość jest w stanie
rozpatrywać „orgie współczesne” i „bale ku jej czci”. To
by było na tyle.
Jej Złowieszczość uwielbia nawet
najmniejsze, najbardziej kiczowate symbole swojego święta. Od
plastykowych dyni, przylepianych nietoperków, po drożdżówki w
kształcie kłów wampirzych i tekturowe miniaturowe kapelusiki
czarownic (nawet te zatopione w tiulu).Więc nie bójcie się
świętować! Oblewajcie swoje obdrapane klatki girlandami
potwornymi, zapudrujcie pajęczyny (co zawsze jest wygodną i
stylistycznie efektowną alternatywą do sprzątania), utrudnijcie
sąsiadom przejście strategicznie rozstawionymi dyniami ze
styropianu. Jeśli mieszkacie w domach sugeruję nie skąpić czarnej
farby i zniczów. Te ostatnie są, niestety, bardzo niedoceniane.
Czemu wolimy postawić sztuczny nagrobek na balkonie, niż użyć o
wiele radośniejszego, kolorowego zniczyka, przechodzi pojęcie Jej
Złowieszczości.
Jej Złowieszczość nie jest zbyt
zainteresowana waszymi opiniami, ale zaprasza serdecznie do składania
jej czci w komentarzach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz