poniedziałek, 21 stycznia 2013

O chomikach, krótkie sprostowanie.

Jej Złowieszczość ma liczne hobby. Siedzi po ciemku na dachach budynków, na przykład. Ale nie jak pada. Jej Złowieszczość próbowała, ale to się sprawdza tylko w „Kruku”. Oczywiście, zachęca do próbowania wszystkich chętnych, sugeruje również do tego wybór lekkiego, podkreślającego styl osobisty obuwia. Im mniejsza przyczepność tym lepiej. Obiecuje.

Jednakże tym, co Jej Złowieszczość chce poruszyć, to zamiłowanie Pani Ciemności do przebywania w sklepach zoologicznych. Chodzi o chaos, proszę państwa, nie, wbrew pozorom. Jej Złowieszczość zdaje sobie sprawę, iż opinia publiczna skłania się raczej ku koncepcji, że chodzi o chomiki. Jakkolwiek Jej Złowieszczość szanuje samice, które okazjonalnie zjadają swoje młode (zwyczaj karygodnie pominięty w większości ludzkich kultur) te malutkie pasożyty są wcale nosicielami zła ani też Jej wymarzonymi pupilkami. Jej Złowieszczość dementuje tu pomówienia, jakoby to posiadała jakiekolwiek zwierzęta w swym dominium, które nie są w stanie samodzielnie upolować sobie obiadu i jeszcze przyjść Jej Srogości podziękować.

Jej Złowieszczość dopuszcza możliwość opiekowania się wspomnianymi gryzoniami przez jej niegodnych zauważenia wyznawców. To jest do momentu, kiedy takiż wyznawca uzna, że myjący się chomik jest słodziutki. Taka deklaracja wzbudza w Jej Wysokości, Pani Kół Piekielnych obrzydzenie. Kolejny człowiek został zmanipulowany przez gryzonia. To przykre, drogie dzieci, przykre.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Ludzkie transportu metody


Generalnie Jej Mroczna Mość nie uważa, aby było cokolwiek niestosownego w poruszaniu się po mieście bez odpowiedniego orszaku. Właściwie bez tych wszystkich niewolników dotrzeć można gdziekolwiek szybciej. Choć ze znacząco mniejszym szykiem i stosownością. Przyjmując jednak do wiadomości pragmatyczną stroną takiego rozwiązania, Jej Złowieszczość czasami pozwala sobie na skorzystanie z autobusu. Albo tramwaju. Owija się w odpowiednio czarne, przerażające ciuszki (bo styl trzymać przecież trzeba), a następnie udziela komunikacji miejskiej zaszczytu przewiezienia jej skromnej osoby dokładnie tam, gdzie Jej Mroczna Mość ma akurat potrzebę.

Niestety, kreatury nie doceniają wielkiego gestu, jakim wykazuje się Jej Złowieszczość korzystając z tychże nędznych usług. Drogie, zagubione dusze, przecież nie ma nic bardziej karygodnego niż nie podjeżdżanie na przystanek, kiedy się do niego podchodzi! Autobusy mają przyjeżdżać dokładnie wtedy, gdy są potrzebne, nigdy wcześniej, nigdy później. Po to zostały stworzone i powołane do istnienia. Bo przecież nie po to, aby Jej Złowieszczość musiała czekać, czekać!, aż w końcu jakiś łaskawie się pojawi w okolicy. Kto tu, drogie dzieci, robi łaskę komu? Tak nie może być, że Mroczna Mość podróżuje in cognito bez należytych jej hołdów!

Jej Złowieszczość nie pała miłością do tej metody podróży. Jej Złowieszczość nie jest zachwycona stanem tychże pojazdów. Jej Złowieszczość woli jednak swoich wolnych niewolników. Bo oni, drogie dzieci, są wolne. Służą z własnej, w pełni przymuszonej miłością woli.