Jej Złowieszczość ma liczne hobby.
Siedzi po ciemku na dachach budynków, na przykład. Ale nie jak
pada. Jej Złowieszczość próbowała, ale to się sprawdza tylko w
„Kruku”. Oczywiście, zachęca do próbowania wszystkich
chętnych, sugeruje również do tego wybór lekkiego,
podkreślającego styl osobisty obuwia. Im mniejsza przyczepność
tym lepiej. Obiecuje.
Jednakże tym, co Jej Złowieszczość
chce poruszyć, to zamiłowanie Pani Ciemności do przebywania w
sklepach zoologicznych. Chodzi o chaos, proszę państwa, nie, wbrew
pozorom. Jej Złowieszczość zdaje sobie sprawę, iż opinia
publiczna skłania się raczej ku koncepcji, że chodzi o chomiki.
Jakkolwiek Jej Złowieszczość szanuje samice, które okazjonalnie
zjadają swoje młode (zwyczaj karygodnie pominięty w większości
ludzkich kultur) te malutkie pasożyty są wcale nosicielami zła ani
też Jej wymarzonymi pupilkami. Jej Złowieszczość dementuje tu
pomówienia, jakoby to posiadała jakiekolwiek zwierzęta w swym
dominium, które nie są w stanie samodzielnie upolować sobie obiadu
i jeszcze przyjść Jej Srogości podziękować.
Jej Złowieszczość dopuszcza
możliwość opiekowania się wspomnianymi gryzoniami przez jej
niegodnych zauważenia wyznawców. To jest do momentu, kiedy takiż
wyznawca uzna, że myjący się chomik jest słodziutki. Taka
deklaracja wzbudza w Jej Wysokości, Pani Kół Piekielnych
obrzydzenie. Kolejny człowiek został zmanipulowany przez gryzonia.
To przykre, drogie dzieci, przykre.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz