Generalnie Jej Mroczna Mość nie
uważa, aby było cokolwiek niestosownego w poruszaniu się po
mieście bez odpowiedniego orszaku. Właściwie bez tych wszystkich
niewolników dotrzeć można gdziekolwiek szybciej. Choć ze znacząco
mniejszym szykiem i stosownością. Przyjmując jednak do wiadomości
pragmatyczną stroną takiego rozwiązania, Jej Złowieszczość
czasami pozwala sobie na skorzystanie z autobusu. Albo tramwaju.
Owija się w odpowiednio czarne, przerażające ciuszki (bo styl
trzymać przecież trzeba), a następnie udziela komunikacji
miejskiej zaszczytu przewiezienia jej skromnej osoby dokładnie tam,
gdzie Jej Mroczna Mość ma akurat potrzebę.
Niestety, kreatury nie doceniają
wielkiego gestu, jakim wykazuje się Jej Złowieszczość korzystając
z tychże nędznych usług. Drogie, zagubione dusze, przecież nie ma
nic bardziej karygodnego niż nie podjeżdżanie na przystanek, kiedy
się do niego podchodzi! Autobusy mają przyjeżdżać dokładnie
wtedy, gdy są potrzebne, nigdy wcześniej, nigdy później. Po to
zostały stworzone i powołane do istnienia. Bo przecież nie po to,
aby Jej Złowieszczość musiała czekać, czekać!, aż w końcu
jakiś łaskawie się pojawi w okolicy. Kto tu, drogie dzieci, robi
łaskę komu? Tak nie może być, że Mroczna Mość podróżuje in
cognito bez należytych jej hołdów!
Jej Złowieszczość nie pała miłością
do tej metody podróży. Jej Złowieszczość nie jest zachwycona
stanem tychże pojazdów. Jej Złowieszczość woli jednak swoich
wolnych niewolników. Bo oni, drogie dzieci, są wolne. Służą z
własnej, w pełni przymuszonej miłością woli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz